Czyli co mają wspólnego jedronka i jastecka :) Takie przekręty tylko w wykonaniu kilkulatków brzmią fantastycznie :) Każdy rodzic ma pewnie podobne doświadczenia związane z nauką mowy u dzieci. Za każdym razem przebiega to inaczej i jest niepowtarzalnym doświadczeniem :) Oczywiście nie trwa to w nieskończoność i ewoluuje na różnych etapach rozwoju. U mojego młodszego podopiecznego np. tytułowy bepipt był czasem łebiptem :) jakkolwiek by to nie było za każdym razem śmieszy mnie tak samo :D Nie należy jednak dziecka utwierdzać w przekonaniu że formy te są poprawne i oczywiście korygować wymowę ale wszystko w granicach rozsądku, i tak przyjdzie czas że zacznie mówić poprawnie, a wtedy nie jedna mama zatęskni za mafefką :) Aby polepszyć zdolności dziecka do mowy warto z nim dużo rozmawiać (normalnie a nie zdrabniając każdy możliwy wyraz :)), czytać wiele książeczek, ale również przyzwyczaić je do gryzienia pokarmów o różnej konsystencji i stopniu twardości. Dlaczego? Podczas gryzienia pracuje cała szczęka i mięśnie twarzy, które później odpowiedzialne są za wymowę. Co do wieku dziecka w którym winno już mówić poprawnie to oczywiście jak zwykle bardzo zróżnicowana sprawa. Generalnie czterolatek powinien mówić raczej poprawnie, albo prawie poprawnie, oczywiście z wyjątkiem "r" bo to jest ciężki orzech do zgryzienia :) Moi chłopcy pół roku temu nauczy się mówić "r" i od tamtej pory nawet lalka czasem jest rarką :) Mimo że jest między nimi półtorej roku różnicy to nauczyli się niemal równocześnie, bo gdy starszy nabył tę umiejętność i nagminnie jej nadużywał- młodszy nie miał już wyjścia i siłą rzeczy jak zawsze papugował brata :) Na koniec kilka mega śmiesznych wyrazów :) duptas (głuptas), kaMapa, meglony (glony) ,fuń (słoń), trambaj (tramwaj), mamosz (młotek), macho (nóż) :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz