czwartek, 4 października 2012

Ale ja nie kce do kszeczkola ! ;)

No właśnie :) A tłumacząc na język dorosłych - Nie chcę do przedszkola :) Temat jak najbardziej aktualny - mamy początek października czyli pierwsze koty za płoty... ale nie zawsze idzie gładko. Dla takiego trzylatka, nawet najbardziej radosnego i otwartego na nowe doświadczenia i osoby- przedszkole to ciężki orzech do zgryzienia. Dookoła niby fajnie- mnustwo zabawek, fajne dzieciaki w podobnym wieku... ale brakuje np. mamusi albo tatusia, a może ciocoi czy też babci... Od miesiąca jeden z chłopców nad którymi trzymam piecze stawia małe...malutkie pierwsze kroczki w nowym miejscu- przedszkolu... Z reguły roześmiany, przesłodki i otwart na nowości dzieciaczek nagle nie lubi innych i woli "zostać w domu na kaMapie" :) Pierwsze dni to oczywiście symulacja najróżniejszych bóli (brzuszek, główka, nóżka itp.) Nie lekceważmy tego może banalnego problemu, tak może być faktycznie. Znamy te sytuacje kiedy nas samych w momentach stresowych boli brzuch. Po pierwsze co radze i co się sprawdziło:
1. Zaczynamy od krótkich pobytów- systematycznie wydłużanych.
Zostawiamy małego przedszkolaczka na godzinę kolejnego dnia również, potem na półtorej. Nie zwiększajmy jednak tego czasu drastycznie, powoli. Dziecko musi odczuć, że zawsze po niedługim czasie który wesoło może spędzić bawiąc się w nowym miejscu wróci bliska osoba i zabierze w znane miejsce- np. do domu.
2. Należy pochwalić maleństwo że było dzielne (nawet jeśli nie do końca jest to prawdą:)).
Możemy się też z takim małym mądralom umówić że jak będzie się ładnie sprawował dostanie małą nagrodę (dodatkowy bonus oglądania ulubionej bajki, spacer w ulubione miejsce, lizaka czy jak w naszym przypadku- bułeczkę :))
3. Opowiadajmy o zaletach przedszkola.
Po powrocie podkreślajmy w rozmowie z dzieckiem jak fajnie jest w przedszkolu i wypytujmy o różne błahostki typu co było do śniadanka- kompocik czy mleczko.
Z autopsji wiem że te trzy rzeczy na prawdę pomogą w tych trudnych chwilach. Nie należy rozczulać się też i myśleć że robimy dziecku krzywdę takim "porzuceniem". Po kilku dniach maluszek zrozumie iż takie miejsce jest dla niego fantastycznym polem do odkrywania nowych ciekawych zabaw. Bo tak naprawdę nawet najlepsza opieka matki czy innej bliskiej osoby nad dzieckiem w domu nie zastąpi tego wprowadzenia w interakcje z rówieśnikami i funkcjonowania w grupie jakich może nauczyć się w przedszkolu. Należy uzbroić się w cierpliwość a wszystko się ułoży- u nas już jest niesamowita poprawa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz