poniedziałek, 12 listopada 2012

Senne bajeczki i siedmiomilowe spojrzenie :)

Co robią zdrowe maluszki w pierwszych miesiącach życia najczęściej? Nie, nie prawda- wcale nie płaczą tylko śpią :) Noworodek zaraz po przybyciu ze szpitala odsypia hałas i męki które towarzyszyły mu w tym miejscu, a także odwaloną ciężką robotę wydostania się z mamusi ciepłego brzuszka na ten dziwny, zimny świat pełen nieznanych rzeczy. Straszne prawda? No ale taki los każdego z nas, potem już z górki :) Więc takie dzieci potrafią przespać 22 godziny w ciągu doby, budząc się (i to też nie zawsze) na jedzonko :) Oczywiście z czasem to się zmienia i taki półroczny pampers powinien przesypiać całą noc- ale nie tak jak my niewolnicy pracy i innych zajęć 8 godzinną noc- a około 12 godzinną. W dzień winien uciąć sobie dwie drzemki i to nawet w porywach do drugiego toku życia, potem zamienia się to w jedną. I dziwi mnie bardzo gdy ktoś mówi- co z nimi robisz że chcą Ci spać? Druga naturą człowieka jest przyzwyczajenie- a nawyki które nabierzemy w dzieciństwie, najprawdopodobniej będziemy kontynuować przez całe życie. W przypadku gdy opiekowałam się ostatnia dwójką chłopców, obrałam moim zdaniem najskuteczniejszą metodę, czyli ustalenia pory snu. Nie odliczaliśmy godzin od pobudki ani jedzenia, po prostu po tygodniu obserwacji rytmu dnia dziecka- wyklarowała się orientacyjna godzina snu, której sumiennie się trzymałam. Nie pytałam i nie pytam chłopców czy są śpiący, czy chcą iść do łóżeczka czy nie, traktowałam to jak oczywistą oczywistość :) Oczywiście procedur przy tym było więcej, a wszystko po to żeby maluszki mogły zasypiając w błogostanie :) Przebiegało to zawsze wg punktów:
* wyciszenie
* rytuały
* czytanie
* piosenka
Przygotowanie do spania rozpoczynaliśmy z reguły godzinę przed snem, ale spokojnie nic skomplikowanego :) Około godziny przed snem nie robiliśmy zabaw aktywizujących czyli pobudzających- głównie ruchowych. Niektórzy myślą że im bardziej się dziecko przed snem wymęczy np. biegając, to szybciej uśnie. Nic bardziej mylnego- rozkręci się wtedy do dalszej zabawy i nici że spania :) Robiliśmy więc rzeczy   jak- malowanie, lepienie z plasteliny czy masy dolnej a z mniejszymi bobaskami spacerek albo masażyk- żadnej nawałnicy kolorowych zabawek grajaco- piszcząco- świecąco- pełzających (!)  Komu by się podobało jakby mu sąsiad z góry włączał co wieczór w porze zasypiania- muzykę, a za oknem ktoś strzelałby fajerwerkami? Na pewno nie mnie :)  Kolejny krok to rytuały, my na przykład zawsze czytaliśmy książeczki po czym zasłaniałam roletę i mówiłam "a teraz wszystkie grzeczne dzieci idą spać żeby mieć mnóstwo siły do zabawy" potem mocno przytulałam łobuziaka i śpiewałam kołysankę i grzecznie wychodziłam z pokoju mówiąc " rączki i nóżki już się nie ruszają bo idą spać- dobranoc" Oczywiście chłopcy wyrobili sobie nawyk samodzielnego zasypiania, bo dzieci powinny umieć się same wyciszyć i uspokoić przed snem tak samo jak dorośli. Pamiętajmy- bujając itp. dziecko przed snem nie ułatwiamy mu życia, wbrew przeciwnie, pozbawiamy go naturalnej reakcji na zmęczenie- samodprężenia i snu. Po tych wszystkich zabiegach małe śpioszki spały smacznie i budziły się w świetnej formie :)

niedziela, 4 listopada 2012

Mały okruszek :)

Pora na małe zmiany :) Przez ostatnie ponad 4 lata opiekowałam się dwójką fantastycznych łobuziaków, niestety jak wszyscy wiedzą dzieci rosną w niesamowitym tempie... Dlatego moje łobuziaki to już pełnoprawni bywalcy przedszkola- ciocia nie jest im już potrzebna przez cały dzień... W związku z tym ciocia potrzebuje nowego robaczka do opieki :) No i ma :) Tak mam :D Za mną pierwszy spędzony dzień z nowym maleństwem- obecnie 7 miesięcznym :) Czuję się trochę jakby było to już moje 5 dziecko :) No wiem- nie urodziłam, nie moje, ale chcąc- nie chcąc taka jakaś więź powstaje, zwłaszcza z takim maleństwem które jest całkowicie (!) zależne od osób dorosłych... Nie jestem w stanie wyrazić jak bardzo czuję się odpowiedzialna za takiego małego człowieczka, jaka duma siedzi w środku człowieka gdy taki mały łobuziak stawia pierwsze kroczki, robi wszystkie niby normalne dla dorosłych czynności, a jednak dla niego są to niesamowite osiągnięcia... Rozwój niemowląt i małych dzieci jest tak piorunująco szybki, zaskakujący i fantastyczny... Pierwsze trzy lata dziecka to podwaliny pod całe dorosłe życie, to lata których dziecko świadomie nie pamięta, ale emocje w jakich się wtedy znajduje i uczucia jakie przeżywa mają ogromny wpływ na to jakim będzie człowiekiem przez całe życie. Każdy rodzi się już z określonym temperamentem- wiadomo zespół cech stałych, wrodzonych. Aczkolwiek to my dorośli musimy trzymać pieczę nad rozwojem, wspierać i pielęgnować dobre cechy, a starać się niwelować te złe. Odpowiedzialność jaka na nas ciąży niech będzie motorem do jak najlepszych działań, do ciągłego wspierania- nie wyręczania, służenia radą- nie narzucania własnego zdania, bycia oparciem i konsekwentnym wychowawcą- nie zagubionym dorosłym pozwalającym żeby dziecko robiło co chce tym samym zagubiło się w świecie zasad i podziałów... A zapłata za trud włożony w wychowanie przyjdzie szybciej niż się spodziewaliśmy- bo uśmiech na twarzy dziecka jest bezcenny i wynagrodzi wszystko (!) :)