środa, 10 października 2012

Do dentysty nie!

No właśnie :) Kto się nie boi dentysty łapka w górę ! No i kiepsko widzę z frekwencją, mało łapek ... Z sondaży wynika że dorośli ludzie jako jeden z najbardziej stresowych wydarzeń w swoim życiu wskazują na wizyty u dentysty. Chociaż postęp sprawił, że praktycznie wszystkie zabiegi robione są z pomocą znieczulenia to i tak większość ludzi odczuwa niepokój na myśl o kontroli. No ale wiadomo do dentysty chodzić trzeba i to warto się już tam wybrać z takim małym robaczkiem który ma już pełne podstawowe uzębienie. Na początek idziemy po prostu żeby oswoić dziecko z otoczeniem i groźnie wyglądającym sprzętem żeby zobaczyło iż "nie taki wilk straszny jak go malują" :) Ale ale... Wcześniej jeszcze rozmowa w domu, czyli dobrze znanym miejscu, bo w gabinecie będzie za późno, tam dziecko nie skupi sie bo nie będzie się czuło dostatecznie bezpieczne. Możemy też przeczytać jakąś fantastyczną książeczkę (polecam serię o Tupciu Chrupciu) gdzie jakieś miłe zwierzątko wybrało się na taką wizytę. Potem całą drogę do gabinetu rozmawiamy miłym spokojnym tonem o tym co będzie się działo na badaniu i jakie "super odlotowe, szybkie jak błyskawica sprzęty ma pani stomatolog" Ja mówię dokładnie tak :) Taka wizyta trwa kilka minut, spokojnie siadamy z maluchem na kolanach na "niesamowitym fotelu z wieloma funkcjami" :) Miły i uśmiechnięty stomatolog zajrzy do małego buziaka, pochwali piękne dopiero co rano umyte ząbki i nagrodzi cierpliwego pacjenta chociażby malowanką :) Kolejne wizyty niestety będą potrzebowały większych pokładów cierpliwości i dłuższej rozmowy w domu. Nie należy się zrażać niepowodzeniami, im dziecko starsze tym łatwiej mu wytłumaczyć co się dzieje i opowiadać co dentysta robi z buzią :) Ja chcąc podkreślić jak ważne jest chodzenie do dentysty opowiadam swojemu starszemu podopiecznemu, który ma 4 i pół roczku taką historyjkę :)
Kiedy ząbki dużo pracują i gryzą wszystko co wkładamy do buziaka czasem rabią się w nich małe dziurki. Te dziurki są takie przytulne, że małe zbłąkane robaczki szukające schronienia wchodzą w te dziurki i mieszkają w nich. Ale robaczki strasznie się wiercą przed zaśnięciem i wtedy ząbki zaczynają boleć... Dlatego dentysta musi tego robaczka wygonić specjalnym wiertłem, pomalować w środku i zakleić może nawet kolorową pląbą, którą można się potem pochwalić wszystkim z rodziny:) Na naszego dzielnego starszaczka zawsze działa :) Oczywiście zawsze można tę opowieść zmodyfikować :) A przy wierceniu opowiadam jak to robaczek z żółtymi nóżkami odlatuje szukać nowego domu. W każdym razie im więcej fantazji tym lepiej, przecież wyobraznia takich kilkulatków pracuje na najwyższych obrotach :) Dzięki ogromnej cierpliwości małe buźki będą otwierały się tak szeroko :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz